wtorek, 19 kwietnia 2016

Eugen Ruge, W czasach, gdy ubywało światła




Jak możemy przeczytać w notce od wydawcy, Alexander Umnitzer jest śmiertelnie chory na raka. Wiedząc, że nie pozostało mu dużo czasu, postanawia wyruszyć w podróż sentymentalną do Meksyku, kraju w którym przez jakiś czas żyli jego dziadkowie. Ta podróż, to rozliczenie się z przeszłością – swoją, najbliższych, jak i tą szeroko pojętą. 

W kolejnych rozdziałach poznajemy dzieje rodziny Alexandra i jednocześnie stajemy się świadkami przemian ideologicznych. Wilhelm i Charlotta (dziadkowie), to zaangażowani komuniści. Wracają z pięknego Meksyku do NRD, aby w zgodzie z panującą ideologią, budować nowy porządek. Ich powrotowi towarzyszą plany, obietnice, nadzieje - niestety zastana po przyjeździe rzeczywistość odbiega od wyobrażeń. Nie gasi to jednak zapału ideologicznego państwa Powileit.
Inne ideały wyznaje już ich syn – Kurt, który z powodu krytycznego stanowiska wobec panującego ustroju, trafia do gułagu. Tam poznaje swoją przyszłą żonę – Irinę, z którą po odbyciu kary wraca do NRD. Stopniowo znajduje swoje miejsce w panującym układzie i robi karierę jako historyk ruchu robotniczego. 
Aleksander, którego poznajemy już na samym początku książki, to właśnie syn Kurta i Iiriny. Jego ucieczka za mur to tragedia dla rodziny, dla której socjalizm, to jedyna słuszna droga.

„W czasach, w których ubywało światła” to pierwsza książka z serii Szmaragdowej, którą dane mi było przeczytać. Jako osoba pamiętająca czasy NRD i RFN oraz upadek muru berlińskiego, ciekawa byłam jak ta historia – wcale nie tak odległa – została ukazana przez kogoś, kto w niej uczestniczył. Autor jest bowiem synem niemieckiego emigranta, osadzonego w łagrze i Rosjanki. Urodził się wprawdzie na Uralu, ale gdy miał dwa lata jego rodzina przeniosła się do wschodnich Niemiec. Opisana historia jest więc w jakimś stopniu historią jego i jego rodziny...


Niestety książka mnie rozczarowała i trochę znudziła. Bardzo przeszkadzały mi przeskoki czasowe – raz w przód, raz w tył. To powodowało, że chwilami myliły mi się wątki, a nawet imiona bohaterów (bardzo przydatna stała się ściąga na początku książki, w której wymienieni są wszyscy główni bohaterowie i ich wzajemne relacje). Historia poszczególnych pokoleń sprawiała wrażenie poszarpanej, pełnej luk, bez wspólnego mianownika. Także wyjazd Alexandra do Meksyku i próba rozliczenia z przeszłością zostały moim zdaniem potraktowane zbyt powierzchownie. Szkoda, bo pomysł na książkę był bardzo dobry...  

Wydawnictwo: Czarna Owca
Seria: Szmaragdowa seria
Data wydania: 10.09.2014
Liczba stron: 412

0 komentarze:

Prześlij komentarz